Trzej młodzieńcy w piecu ognistym


Co stałoby się gdyby Budzy, Lica czy Malejonek nagle przestali głosić ewangelię i odwrócili się od Boga? Mają przecież do tego święte prawo. Nawet Piotr trzykrotnie zdradził publicznie swego Pana...

Kilkaset tysięcy sprzedanych płyt. Fryderyk. Pierwsze strony gazet (od pisemek parafialnych po Metal Hammera). Tłumy na setkach koncertów. Płyty sprzedawane hurtowo. Od kościelnego sklepiku do EMPiKu. Lepiej być nie może. Sam w ostatnim numerze podniecałem się niebywałym sukcesem Arki Noego i nowym Tymoteuszem. Rzeczywiście sukces goni sukces. Niby nie powinno zaszkodzić to muzykom, którzy trwają na trudnej i równającej w dół Drodze Neokatechumenalnej, ale....

Sława jak wiadomo nie jest najlepszym doradcą. Z Jezusem Chrystusem nikt jeszcze nie zrobił kariery przekonuje trapista o. Michał Zioło. Człowiek może dojść do przekonania, że ma za dużo darów. Uwielbi piękno w sobie i.... do tragedii niedaleko (Ez 28,11-19). Nikomu nie życzę.

Muzycy jawnie nie zabiegali o komercyjny sukces (co naprawdę siedziało w ich sercach, wie jedynie Bóg). Opowiadali o tym w kółko kilka lat temu. Dopadł ich on więc niespodziewanie. Zaowocowało to totalnym bałaganem organizacyjnym. Zespoły wypisane na kilkudziesięciu ogromnych bilboardach nie przyjeżdżają na koncert, bo... nic o nim wcześniej nie wiedziały. Kilka tysięcy ludzi na katowickim koncercie, którym prowadzący do końca wmawiał, że Tymoteusz jednak przyjedzie, przyjęło brak zespołu potężnym gwizdem. Prowadzący rzucił jeszcze ze sceny Zespołu nie będzie, bo perkusista złamał rękę. Który perkusista? - krzyknął jakiś zorientowany fan. Jak to który? Ten drugi - odparował z czarującym uśmiechem konferansjer. Cieszyło się tylko kilkunastu kolesi z koszulkami Satiricona i Burzum. Nie udał się również wrześniowy koncert, na którym Tymoteusz miał zrehabilitować się katowickiej publiczności. Powód? Muzycy... znów się spóźnili. Wcześniej grali z Arką Noego na drugim końcu Polski. Często, aby wybrnąć z takich sytuacji, przysyłają rezerwowy skład. Ale to trochę tak, jakby święty Paweł przysyłał do młodziutkiego Kościoła swoich zastępców. No, chyba, że nie chodzi tu o głoszenie Ewangelii...

Właściwie, nie dziwię się muzykom. Sami są zaskoczeni takim obrotem sprawy. Wiesz, jest taka sytuacja, że my teraz wychodzimy na scenę, wypinamy pierś i mówimy: uderzajcie w nas. Stoimy i czekamy na uderzenie. A tu nic.... Wszystkim się podoba. Media zaczęły nas rozpieszczać. Pełno koncertów.... - opowiadał mi ostatnio Budzy, który jeszcze kilka lat temu często psioczył na firmy płytowe. Rzeczywiście, nie ma prześladowań zewnętrznych, ale są o wiele trudniejsze - wewnątrz zespołu. To dopiero boli - potwierdził Maleo.

A więc atak ze strony, z której nikt się go nie spodziewał. Młodzi na oazach zaczęły masowo nosić Tymoteuszowe koszulki (ten tekst adresuję przede wszystkim do koszulkowców). Obserwuję, co dzieje się na koncertach Tymoteusza, Armii, czy Arki Noego. Ilu ludzi zaczyna ślepo wierzyć muzykom i zabija się za autografami. Jasne, że Pan Bóg sobie z nimi poradzi, ale nie wychodzi to na dobre muzykom. Trzeba być doświadczanym przez Boga, jak święty Paweł, by potrafić i cierpieć biedę i obfitować. Znany świetnie muzykom ojciec Augustyn Pelanowski w swej modlitwie prosi świętego Józefa: w chwilach słabości obroń mnie, a w powodzeniu nie daj mi ulec zaślepieniu. Strasznie trudno chcieć być małym, gdy na oczach muzyków powstaje nowy rodzaj idola. To przed czym uciekali (słynne Flapjackowe Idol free zone) dopada ich coraz intensywniej. Trudno w takiej sytuacji żyć, umniejszając się, by wzrastała chwała Boża. A wiadomo, że Bóg wybiera jedynie to, co głupie i słabe.

Jeśli nosisz Tymoteuszową koszulkę, nie wywalaj jej, ale za każdym razem gdy będziesz ją wkładał pomyśl o muzykach. Nawet zwykłe wkładanie koszulki możesz przecież zamienić na modlitwę. Mała Tereska spacerowała sobie po ogrodzie w intencji pewnego misjonarza... To działa tak, jak naczynia połączone. Sam na własnej skórze już niejednokrotnie doświadczyłem tego, że nawet najmniejsza modlitwa przynosi owoc. Dowodem tego są Radykalni - dzieło od początku do końca Pana Boga. Ile razy chwaliłem się tą książką, tyle razy dostawałem po łapkach. Na kartach książki muzycy przekonywali: Tymoteusz działa zupełnie niekomercyjne (Tomek Budzyński), a promujący dziś swą nową płytę Extra Pan Maleo wyznawał: Zrozumiałem tajemnicę Jezusa: Jego moc jest w słabości. Im bardziej jesteśmy słabi, tym bardziej możemy oprzeć się na Bogu. Ufam, że wytrwam na tej drodze. Wiem, że te deklaracje były szczere. I wierzę, że Bóg wyprowadzi z tego chaosu dobro.

Trzej młodzieńcy śpiewają kantyk.

Trzej królowie idą do Betlejem. Oby chwalili się tym, że idą do Jezusa, a nie darami, które niosą.

Co stałoby się gdyby Budzy, Lica czy Malejonek nagle przestali głosić ewangelię i odwrócili się od Boga?

Nic.

Zaczęłyby wołać kamienie.

PS. Moje retoryczne pytanie wcale nie sugeruje, by miało do tego dojść. Pan Bóg przecież troszczy się o swoją Oblubienicę. To raczej pytanie dla &8220;koszulkowców, by zrozumieli, że muzyka Tymoteusza nie jest do zbawienia koniecznie potrzebna. A za cały zespół i za ogromne owoce jego działalności jestem od kilku lat nieprzerwanie wdzięczny Bogu.

Marcin Jakimowcz
(RUaH)