Recenzja płyty "Pascha 2000"


przysłał Marcin Jurek


Album Pascha 2000 to w opinii fanów najlepszy album 2TM2,3. Metal Hammer również pochlebnie wypowiadał się o tej płycie. W pełni zgadzam się z tą opinią. Kompozycje 2TM2,3 nigdy jeszcze nie były tak rozbudowane i różnorodne. Ta płytka może przekonać nawet nienawidzącego chrześcijaństwa do tego wspaniałego zespołu. A oto utwory:

  1. Shalom - to jakby sztandarowy numer tej płyty. Taak... jeśli ta piosenka nie rozgrzeje metalowych maniaków, to ja nie wiem... Gitarzyści serwują nam naprawdę mocnego kopa, szkoda, że ten kawałek jest taki krótki.
  2. Psalm 40 - ta piosenka jest o wiele bardziej nastrojowa, choć nadal ciężka. Bardzo ciekawy riff, który genialnie komponuje się z tekstem. Podczas słuchania tego kawałka można nawet wpaść w lekki transik...
  3. Psalm 122 - kolejny psalm i kolejny świetny numer. Tym razem nie ma już metalowych gitar, ale i tak jest bardzo dobrze. Ta piosenka jest taka jakaś radosna, wesoła, słowa łatwo wpadają w ucho. Musiała świetnie sprawdzać się na koncertach.
  4. Szema Izrael - to trochę słabszy utwór, choć oczywiście podoba mi się. Tym razem mamy coś pomiędzy metalem, a jakimś delikatniejszą odmiana rocka. Szczerze mówiąc ta piosenka mnie trochę nuży, więc nie słucham jej zbyt często.
  5. List do Kościoła - tutaj znowu jest jakaś mieszanka, chyba słabsza od Szema Izrael. Chociaż jakby tu się zastanowić ten utwór taki znowu zły nie jest.
  6. Psalm 23 - to już zupełnie spokojna piosenka i na dodatek zaśpiewana po hebrajsku(!!!). Ten kobiecy wokal, po prostu cudo! Naprawdę ten kawałek potrafi tak uspokoić, super!!!
  7. Nie lękaj się - wspaniały metalowy utwór. Tego można słuchać, a słuchać. Gitary Litzy po prostu wgniatają w ziemię. Tutaj dopiero 2TM2,3 pokazuje swoją prawdziwą siłę i udowadnia niedowiarkom, że ich muzyka ma jeszcze całkiem sporo wspólnego z metalem.
  8. Pozwólcie dzeciom - znowu jakby słabszy numer. Irytuje mnie troszkę tekst, który na początku trochę nie pasuje i w ogóle jakoś nie łączy się z muzyką. Za to refren jest już bardzo przyzwoity, Budzy naprawdę szybko jedzie z tekstem. Tak, ten refrenik jest naprawdę niezły.
  9. Gdzie ona jest? - chyba mój ulubiony kawałek 2TM2,3. Zaczyna się jakby od reagge, ale w refrenie dochodzi już do mieszanki z mocnym rifem gitary. I to skandowanie "gdzie ona jest, gdzie ona jest...", genialne!!! Ten utwór rozrusza każdego, aż chce się skakać z radości.
  10. Effatha - zdecydowanie najsłabszy kawałek na płycie. Głównie z powodu niezwykle krótkiego tekstu (naprawdę mogli by się bardziej wysilić). Muzyka jakoś też nie rzuca na kolana. Ot po prostu słabiutki utwór.
  11. Psalm 130 - ta interpretacja psalmu bardzo mi się podoba. Najpierw mamy muzykę i słowa jakby wypływające z głębokości (co wyszło bardzo fajnie). Potem jest ukazana nadzieja, że Pan Bóg odkupi grzechy Izraela i, że będzie dobrze. Fajne jest takie optymistyczne zakończenie tej całkiem udanej płyty. Ze zniecierpliwieniem oczekuję już następnej.

autor: Marcin Jurek