Świadectwo Darka Malejonka


Darek urodził się 16. 05. 1962 r. jest liderem zespołu Houk, którego początki sięgają 1988r. Maleo związał się z zespołem w 1989 r. jako jego wokalista i główny twórca repertuaru. Wcześniej grał w Kulturze, Moskwie, Izraelu i Armii. Dotychczas ukazały się cztery albumy Houku: "Soul Ammunition" (1992); "Natural Way (Full Noize)" (1993); "Transmission Intro Your Heart" (1995); "Generation X" (1995). W sierpniu 1994 r. Darek zdecydował się na całkowitą zmianę składu zespołu przyjmując na miejsce dotychczasowych muzyków - zespół Ahimsy. W grudniu 1995 r. Maleo wyjechał do Indi na zaproszenie lidera zespołu ewangelizacyjnego No Longer Music - Dawida Pearce'a - gdzie wspólnie koncertowali.

Darek Malejonek dwukrotnie koncertował i dzielił się swoim świadectwem na organizowanych przez SPE i Pustynię Miast ogólnopolskich zlotach młodzieży (Bydgoszcz, Tczew). Podczas spotkania z młodzieżą w czasie obchodów Światowego Dnia Młodzieży w Niedzielę Palmową w roku 1997 we Włocławku otrzymał tytuł Honorowego członka Pustyni Miast.

Za zgodą Maleo pragniemy przedstawić jego świadectwo wygłoszone na Ogólnopolskim Czuwaniu Odnowy w Duchu Św. w Częstochowie, oraz fragmenty wywiadów jakie ukazały się ostatnim czasem na łamach wielu gazet i czasopism.

"Miłość i wiara są lekarstwem na wszystkie problemy młodzieży - przemoc, nałogi, zagubienie" ("Tak bardzo byłem zniewolony" Gazeta Wyborcza, Grudzień 1996 r.)

"Dopiero gdy zacząłem szukać wiary, Jezus Chrystus powiedział mi kim naprawdę jestem. Ukazał mi, że jestem człowiekiem pustym i próżnym. Okazało się, że moja wolność jest powierzchowna, że jestem w niewoli największego tyrana - mojego własnego ego. Moje ego tak umiejętnie mną sterowało, iż nie zdawałem sobie sprawy, że jestem w niewoli swoich żądz, urojeń" ("Przez czad do wiary" Być sobą 3'96)

"U mnie największa rewolucja nastąpiła wtedy, gdy do mojego życia wszedł Jezus Chrystus. Wtedy naprawdę zrozumiałem i doświadczyłem na sobie, co to znaczy prawdziwa wolność i miłość. Bałem się, że gdy zawierzę Jemu swoje życie, coś stracę. Ale gdy zdobyłem się na ten akt odwagi, zrozumiałem, że nie tylko nic nie straciłem, ale wszystko zyskałem. Wielu ludzi boi się tego, że straci swoją osobowość, swój ukochany i pielęgnowany przez lata image, swoją niezależność i to, że przestaną być "załogantami". To nie prawda - nikt nie zmieni ci osobowości, możesz wyglądać jak chcesz. Mało kto o tym wie, ale pierwszym hard core'owcem był Samson (patrz Stary Testament), miał dready do kolan, bo nigdy ich nie strzygł i w pewnym sensie był straightedge'owcem i w tym wszystkim tkwiła jego siła. Obraz chrześcijanina jako przylizanego dupka w białej koszuli pod krawatem jest fałszywy. Nie przestaniesz być załogantem - przecież Jezus jest radykałem, jest największym rewolucjonistą. On, Syn Boży, dla nas, by wyrwać nas z ciemności i niewoli, dał się poniżyć, wyśmiać i okaleczyć, a wreszcie i zabić bardzo religijnym ludziom, notabene z paragrafu o bluźnierstwo" ("Prawo miłości" Tylko Rock 3/ 1995 r.)

"Kiedyś myślałem, że jestem bardzo O. K. Przecież jest dużo gorszych ode mnie - Hitler, Stalin... Dopiero gdy doświadczyłem miłości Bożej zobaczyłem jaki jestem nędzny"; "Słowo Boże jest ekstremalnie radykalne. Ważne jest aby stanąć w prawdzie. Czarne to czarne, białe to białe" jeżeli jestem złodziejem to złodziejem, a nie kupującym inaczej. Jezus nie moralizuje. On wie, że sami nie możemy się zmienić. Sami nigdy nie wyzwolimy się z nałogów, z naszych zniewoleń. To On może dać nam tę moc." (Brum 2/ 1997 r.)

"Jezus jest wszystkim dla mnie. Jezus jest początkiem i końcem. On jest w centrum, nie tylko w centrum mojego życia, ale i w centrum wszechświata. Jego miłość to najcenniejsza rzecz w całym kosmosie - po prostu: Jezus jest Panem! Czasem Pan Jezus i ja nie możemy się porozumieć i to zawsze z mojej winy. Czasem nie rozumiem, albo nie umiem się zgodzić z jego planem na moje życie, ale dzięki uczestnictwu we wspólnocie neokatechumenalnej Pan Bóg "robi ze mną drogę", oczyszcza z grzechu egoizmu, pychy, nie akceptacji drugiego człowieka. ("Jezus czeka na nasz radykalizm" Ruah Magazyn Muzyczny 2/ 1998r.)

"MAMUSIU MYŚLAŁEM, ŻE CIEBIE NIE MA"

Nazywam się Darek Malejonek, jestem wokalistą zespołu rockowego Houk. Chciałbym podzielić się z Wami tym, co Jezus uczynił w moim życiu. Kiedy patrzę z perspektywy czasu na to, co się stało, widzę, że kiedyś byłem jak szczur w klatce, miotający się w niewoli swoich urojeń i żądz, chodzący w różnych protezach szczęścia i wolności. Teraz widzę, że jestem człowiekiem wolnym, który doświadczył miłości Jezusa Chrystusa.

Moja droga do Jezusa, a raczej to, w jaki sposób Jezus przyciągnął mnie do siebie, jest raczej nietypowy. Pochodzę z rodziny niewierzącej, ale muszę powiedzieć, że moja mama i tato są ludźmi bardzo prawymi. Zaznałem szczęśliwego dzieciństwa, ale kiedy byłem nastolatkiem, zacząłem inaczej patrzyć na świat i szukać prawdy na własną rękę. Jezus Chrystus był dla mnie postacią mityczną, bajkową, a Kościół Katolicki kojarzył mi się z martwą religią, z czymś co nie ma nic wspólnego z Bogiem, z prawdziwą wiarą. Zacząłem szukać prawdy w filozofiach Wschodu, w buddyzmie, hinduizmie. Jezus wykorzystał moją wielką wadę, jaką jest rozkojarzenie, aby mnie ocalić. Nigdy nie mogłem skupić się w czasie medytacji i dlatego nigdy nie wszedłem w to głębiej.

Któregoś dnia zapukali do mnie świadkowie Jehowy i zaprosili do wspólnego studiowania Pisma Świętego. Grałem wówczas muzykę reggae, która ma dużo odniesień do Starego Testamentu, dlatego byłem ciekaw tego, co ta lektura może wnieś do mojego życia. Po pewnym czasie zorientowałem się, że Pismo Święte, którym posługiwali się świadkowie Jehowy, jest trochę zmodyfikowane i ma pełno podkreśleń, wybranych cytatów, które - jak zobaczyłem później - mają służyć temu, by uprawomocnić ich doktrynę. Któregoś dnia zostałem zaproszony na "Pamiątkę śmierci Jezusa" - jak oni to mówią. Kiedy kielich z Krwią Jezusa zaczął krążyć z rąk do rąk, ze zdziwieniem zobaczyłem, że nikt nie pije tej Krwi. Więc zapytałem, czemu tak jest. Odpowiedziano mi, że nikt nie jest godny. A potem okazało się, że w Polsce nikt nie jest godny. Właściwie godni są tylko Amerykanie. Zdziwiło mnie to. Kompletnie straciłem zainteresowanie tym ruchem. I całe szczęście, że tak się stało.

W 1987 r. grałem z zespołem Moskwa w Jarocinie. Dowiedziałem się, że jest tam taki amerykański zespół No Longer Music, który ma zakaz występowania na dużej scenie. Nie mogło być lepszej zachęty, żeby zobaczyć ten zespół. Grali pod Kościołem, w miejscu udostępnionym przez proboszcza. Poszedłem tam razem z moim bliskim kolegą. Po raz pierwszy widziałem taki dziwny koncert rockowy. Na początku było wszystko normalnie, to znaczy była muzyka, a potem odbyło się coś na zasadzie pantomimy, która mówiła o misji Jezusa Chrystusa, o tym, że On jest Zbawicielem wszystkich ludzi, że oddał za nas życie i zmartwychwstał. W tym momencie otworzyły mi się oczy. Wraz z innymi ludźmi uczestniczącymi w koncercie przyjąłem Jezusa jako mego Zbawiciela.

Przede mną była jeszcze długa droga. Nie miałem oparcia w żadnej wspólnocie, więc tamto przeżycie szybko przeszło. Ale - jak się potem okazało - Jezus już był w moim sercu, nawet wtedy, gdy ja o Nim nie pamiętałem.

Na początku lat dziewięćdziesiątych próbowałem środków psychodelicznych, jak się to mówi - rozwijających świadomość. Było to LSD, niesamowite świństwo i trucizna, ale ja myślałem, że jest to coś, co pomoże mi otworzyć umysł. Do tej pory uważałem się za "kozaka", ale wtedy, po raz pierwszy w życiu, przeżyłem piekło. Odczułem, że dostaję schizofrenii i potwornego leku. Pierwszy raz w życiu odczułem istnienie złych duchów, zobaczyłem, że złe moce są tak potężne, że ja przy nich jestem jak mrówka, a one chcą mnie zniszczyć. Wiedziałem, że nikt nie był w stanie mi pomóc. Ani policjant, ani Wałęsa, ani żaden lekarz. Czułem się zupełnie bezradny. Czułem, że umieram. Zobaczyłem co to znaczy śmierć duchowa. Gdyby ktoś wtedy podszedł do mnie z siekierą i chciał mnie porąbać, śmiałbym się tylko. Śmierć ciała była dla mnie niczym.

W momencie, kiedy myślałem, że popadnę w zupełne szaleństwo, Jezus podał mi rękę, wyciągnął mnie z tego. Po raz pierwszy w życiu zacząłem się naprawdę modlić i dziękować Mu z całego serca. Odczułem, że Jezus Chrystus uratował moje życie, moją duszę. Wtedy wszedłem na drogę nawrócenia.

Tak się złożyło, że następnego roku znowu przyjechał do Polski z trasą koncertową zespół No Longer Music. Jest to zespół misyjny, który jeździ po całym świecie i głosi Słowo m.in. terrorystom IRA, ETA. Mój zespół Houk grał z nimi koncerty. Wtedy zobaczyłem, że w czasie koncertów rockowych ludzie oddają swoje życie Jezusowi. To był szok. Muzycy z No Longer Music prosili, bym ja także powiedział świadectwo, ale ja bałem się powiedzieć, że Jezus jest moim Panem. Wymigiwałem się, omijałem tę część koncertu, kiedy ludzie oddawali swoje życie Jezusowi. Byłem jednak coraz bliżej. Zacząłem mieć wtedy dużo wspólnego z protestantyzmem, bo dzięki niemu zbliżyłem się do Jezusa. Już wówczas zacząłem wspominać na koncertach, że Jezus Chrystus daje wolność, ale było to jeszcze bardzo nieśmiałe.

W 1994 r. zostałem zaproszony na czuwanie modlitewne do kościoła Paulinów. Kiedy usłyszałem proroctwa, przyjąłem, że jedno jest skierowane do mnie. Jezus powiedział: "Przestań mnie szukać po omacku. Jeśli chcesz mnie złapać, zrób to teraz." Wtedy wyciągnąłem ręce i "złapałem" Jezusa. Stałem tak chyba z 20 minut, trzymałem Go bardzo mocno i nie chciałem puścić. Ale to była Msza św. więc musiałem przestać. Po tej Mszy ojcowie zaczęli modlić się za mnie wstawienniczo. Wtedy otrzymałem Ducha Świętego i zostałem chyba do końca wyzwolony od tych różnych złych wpływów.

Była przy tym jedna wspaniała rzecz. Ja czułem się protestantem, więc nie uznawałem Matki Bożej jako Królowej Nieba. Gdy grupa modliła się, również usłyszałem proroctwo. Wtedy odezwała się do mnie Matka Boża i powiedziała: "Synku, to ja ciebie tutaj przyprowadziłam, Ja wyjednałam ci łaskę u mojego Syna". A ja wtedy padłem na kolana przed Nią i powiedziałem: "Mamusiu, przecież ja myślałem, że Ciebie nie ma!" od tego momentu zrozumiałem jaką wielką moc ma Maryja. Oddałem całe moje życie Jezusowi, oddałem Mu całą moją rodzinę. Wcześniej dostałem wielki dar od Boga, który mnie uchronił od pójścia w złą stronę - moją żonę. W kwietniu 1995 roku przyjąłem sakrament chrztu i bierzmowania, wzięliśmy też ślub kościelny.

Jest w Starym Testamencie taki fragment, kiedy król Dawid szedł na wojnę z Filistynami i nie miał miecza. Kiedy poprosił kapłana o miecz, ten powiedział: "Jest tylko miecz Goliata, którego zabiłeś". A wtedy Dawid wziął miecz i powiedział: "Jest to najlepszy miecz". Zobaczyłem, że muzyka rockowa jest takim mieczem Goliata, który Bóg dał w moje ręce. Dzięki muzyce rockowej możemy teraz ewangelizować młodych ludzi i wyrywać ich ze szponów ciemności, bo muzyka rockowa ma wielki wpływ na ludzi. Do tej pory była ona właściwie w rękach diabła. Wierzę w to, że wielu młodych ludzi nawróci się dzięki muzyce rockowej. Ja oddałem cały swój zespół, całe moje życie temu celowi. Alleluja! Jezus Żyje i jest Zbawicielem.

Świadectwo wygłoszone w Częstochowie na Jasnej Górze w 1996 roku