Hipermarket Babilon


 Ta nazwa budzi wiele sprzecznych reakcji. Dla jednych objawienie, nadzieja, radość, że i w taki sposób można wyrazić swoje pragnienia i emocje, wskazanie na nową drogę, którą można kroczyć. Dla rodziców nadzieja, że ich pociechy idąc na koncert rockowy mogą wynieść trochę więcej niż tylko ogłuszający i ogłupiający łomot. Jest też oczywiście grupa, dla której to nic innego, jak tylko sprytna forma wyłudzenia dodatkowej ilości pieniędzy, cyniczne igranie z czyjąś naiwnością i zagubieniem. Kto ma rację, czy leży ona jak zwykle pośrodku? Dla Tomka Budzyńskiego, Darka Malejonka, Roberta "Licy" Friedricha i czternastu innych muzyków prawda leży tylko po jednej stronie.

Kiedy dwa lata temu ukazała się płyta "Przyjdź", sygnowana nazwą 2Tm2,3, nikt nie podejrzewał, że ten - bądź co bądź spontaniczny - projekt grupy przyjaciół tkniętych biblijnym przesłaniem będzie miał swoją kontynuację. Teraz jednak, w przededniu wydania nowego krążka sygnowaną nazwą zaczerpniętą z Biblii, nikt nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z czymś więcej niż jednorazowym kaprysem...


To co najbardziej intrygowało mnie w zetknięciu z tą grupą, to dość płynny skład, który plastycznie zmieniał się, w zależności od zobowiązań muzyków wobec macierzystych formacji...

Lica: Doszło dwóch perkusistów - Beata Kozak z zespołu Syndicate i Ślimak z Acid Drinkers. Te osoby wniosły bardzo dużo. Jest ciekawiej po prostu. Są różne zestawienia - Beata gra ze Ślimakiem, gra sama, Ślimak gra z Goehsem, Stopa gra ze Ślimakiem. Te konfiguracje wpływają na ciekawsze brzmienia, można uzyskać coś, czego normalnie nie byłbyś w stanie usłyszeć. Ale to nie było celowe założenie. Ktoś chciał zagrać i grał. Dołączył też gitarzysta, który mnie zastępuje na koncertach - Paweł Klimczak i basista Krzysztof Kmieta, zastępujący Marcina Pospieszalskiego, gdy ten nie może grać. Przez to, że grali na koncertach, mieli też udział w powstaniu płyty.

Już na pierwszy rzut oka taka ilość nazwisk nasuwa pytanie o formę współpracy tylu indywidualności...

Lica: Muszę powiedzieć, że nie było tylu sporów, co przy pierwszej płycie, lepiej się poznaliśmy, propozycje, które wypłynęły przy okazji drugiego albumu niezależnie od stylu są dobre. W tym momencie nie gra roli, czy kawałek jest folkowy, czy reggae, czy mocny - po prostu jak coś ma swoją jazdę, to jest dobre. I wtedy nikt się nie kłóci. Ale wiele numerów jest też przerabianych - nagramy coś i w pewnym momencie stwierdzamy, że trzeba zmienić gitarę... Próbujemy... Siedzimy w studiu już pół roku, oczywiście z przerwami. Jedziemy do domu, łapiemy oddech, posłuchamy nagrań na zwykłym magnetofonie... W sumie w nagraniach brało udział siedemnastu muzyków.

Pierwsza płyta zaskakiwała dużym eklektyzmem. Pojawiały się ekstremalne czady, jak i fragmenty folkowe aż do reggae. Nowe utwory wykazują się jeszcze większą polaryzacją, jeśli chodzi o formę, a także zakrętem w stronę szeroko pojętego transu, oczywiście w jego korzennej postaci, z minimalnym użyciem elektroniki.

Lica: Na nowej płycie będzie podobnie jak na pierwszej. Jeżeli utwory już spokojne, to chcieliśmy, aby nie były popowe, ale raczej ludowe. Aby miały charakter undergroundowy. I w tym studiu (mieszczącym się przy kościele Zielonoświątkowym) udało się osiągnąć pożądane brzmienie. Jeśli utwór jest spokojny, to jest bardziej transowy niż przebojowy. Transy, jakie chcieliśmy uzyskać, wyszły w sposób naturalny, często nawet nagrywając na setkę. Dodatkowe, samplowane rzeczy pojawiają się bardzo sporadycznie. To, co najbardziej chcieliśmy uzyskać, to pewna naturalność brzmienia. Muzyka nie zamyka się w samej stylistyce. Na przykład są dwie kompozycje autorstwa Angeliki Korszyńskiej, które odbiegają od reszty, ze względu na swój klasyczny charakter - są pewnym podsumowaniem, klamrą, dzięki której muzyka staje się bogatsza, godząca pewne instrumenty, które uzupełniają się, tłumaczą jeden drugiemu.

Muzyka jest w przypadku tego zespołu bardzo ważna, jednak to, co spowodowało całe zamieszanie to strona tekstowa przedsięwzięcia. Dla wielu potencjalnych nabywców okazała się to bariera nie do przeskoczenia, choć, jak twierdzą sami muzycy, jest też wielu, dla których to właśnie było najważniejszym objawieniem...

Lica: Też jest podobnie jak na pierwszej płycie. Są to cytaty z Pisma Świętego. Jest tylko jeden tekst stworzony przez nas na podstawie Biblii. Większość liryków to psalmy i są dokładnie całe śpiewane - 13, 18, 34 i 51 psalm pokutny, który był jednym z głównych psalmów śpiewanych podczas żydowskiego Święta Jom Kipur. Na płycie jest też parę symboli, które mają związek z narodem żydowskim. Myślę, że przy tym doborze kierowaliśmy się uczuciami - słuchamy jaki jest klimat danego utworu.

Obserwując to, co dzieje się w naszym kraju, można przypuszczać, że strona ideologiczna nowego dzieła, ukierunkowanie na psalmy i zafascynowanie narodem żydowskim, jego historią i kulturą może mieć coś z prowokacji wymierzonej w ciasne umysły wielu ludzi.

Darek: Myślę, że jeśli chodzi o prowokację, to ta się dopiero szykuje. Zapamiętajcie nazwę Himilsbach Jugend i płytę "Jude Komm". Na razie nie mogę nic więcej zdradzić. Czekajcie na to wiekopomne wydarzenie. Jeśli chodzi o Tymoteusza, to już okładka będzie prowokacją. Myślę, że w naszym kraju kwestia żydowska jest tematem tabu. Na naszym terenie zginęło 3 mln. Żydów, a mimo to wciąż istnieje problem antysemityzmu. My, jako zespół, fascynujemy się odkrywaniem naszych korzeni, korzeni chrześcijaństwa. Jeśli ktoś mówi, że jest chrześcijaninem, a nienawidzi Żydów, to jest hipokrytą.

Tomek: Całe chrześcijaństwo jest prowokacją. Więc takie wystąpienie jak nasze też musi być wyzwaniem. W Polsce jest dziwna sytuacja - mówi się, że każdy ma prawo do własnych przekonań i poglądów. Otóż okazuje się, że nie... Weź singla z nagraniem 2Tm.2,3 i przejdź się po rozgłośniach radiowych - nikt, żaden DJ nie będzie chciał tego puścić. Czy my prowokujemy tym, że śpiewamy o ratunku dla człowieka? Że istnieje miłość na świecie? To jest prowokacja? Na nas jest cenzura, a na wyczyny Marilyn Manson? Media lansują nienawiść krew i przemoc - po prostu Babilon...

Wśród przeciwników takiego ekshibicjonizmu emocjonalnego, jakim jest niewątpliwie wystawianie na widok publiczny swoich przekonań i wiary, pokutuje stwierdzenie, że tego typu teksty są tak samo głupie i bezsensowne jak tzw. Przekazy satanistyczne...

Darek: Zależy, co dla kogo jest ważne. Jeśli ktoś jest ateistą, to dla niego teksty religijne są kompletnie bez sensu. I ja się z tym zgadzam... Szanuję takie zdanie, ale akurat w moim przypadku Słowo jest bardzo ważne, daje mi światło. Święty Augustyn powiedział, że kto śpiewa, ten dwa razy się modli. Dla mnie jest to ważne i potrzebne, jest to konkretny i wielki przywilej, że mogę skomponować muzykę do tekstów, które wybrałem z Pisma Świętego.

Pojawienie się Tymoteusza spowodowało falę reakcji - od entuzjastycznych do skrajnie nieprzychylnych. Co ciekawe, te ostatnie były szczególnie widoczne w środowisku muzycznym. Wyglądało to tak, jakby niegdysiejsi koledzy odcinali się od ludzi, z którymi niejednokrotnie grali i znali się bardzo dobrze...

Lica: Nie mam pojęcia, dlaczego pojawiają się takie reakcje - większość muzyków tworzy nie dlatego, że mają potrzebę tworzenia, tylko dlatego, że niosą ze sobą poranienia różnego typu - z domu, z życia. Generalnie są to ludzie nieszczęśliwi, którzy potrzebują akceptacji w środowisku, gdziekolwiek, muszą znaleźć tę miłość, której nie doświadczyli. I mnie to też dotyczy.

Darek: Wszystko to wynika z niezrozumienia - trudno utożsamić się z garbatym czy niewidomym. To samo jest z religią. Problem w tym, że ludzie widzą nas powierzchownie, a znają jeszcze z czasów, kiedy jeden chlał, a inny się narkotyzował. Wszyscy myślą więc, że niemożliwym jest się zmienić. Oczywiście z ludzkiego punktu widzenia. A tak naprawdę, jest to kwestia ingerencji Pana Boga. Ja się nad tym cudem cały czas zastanawiam i nie dziwię się, że ludzie reagują w taki sposób. Jeżeli jest to tylko niezrozumienie, to nie mam pretensji, chyba że jest to atak... Żyjemy w takich czasach, że można interesować się buddyzmem czy inną religią, ale jak śpiewał Kodym: "Jezus Chrystus nie jest w modzie.." - kiedy pada słowo Bóg, to w tzw. Dobrym towarzystwie zapada krępujące milczenie. Kiedyś mówiło się, że dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach, teraz można odnieść to stwierdzenie do Kościoła...

2Tm2,3 tworzą muzycy znani i popularni. Minusem takiej sytuacji jest fakt, że na koncert mogą przyjść np. ludzie, którzy dzień wcześniej poddawali się mrocznym rytmom Deicide, dla których liczy się tylko dobra muzyka grana przez profesjonalistów.

Lica: Ja bym się cieszył, gdyby ludzie chodzący na Deicide przychodzili na Tymoteusza - niestety zdarza się to bardzo rzadko. Chciałbym, aby była możliwość wyboru, ale żeby taka możliwość się pojawiła człowiek musi widzieć jedną i drugą rzeczywistość. Powierzchowne traktowanie niektórych symboli, zwyczajów, czy tradycji powoduje coś bardzo niedobrego. Nie chcę być tutaj moralizatorem. Po prostu takie traktowanie prowadzi do tego, że byłem kiedyś poza Kościołem, moi rodzice wysyłali mnie tam sami nie chodząc. To było moralizatorstwo, które mocno wyryło się w moim sercu, że długo nie mogłem się przekonać do Kościoła, jego hierarchii, historii, do Boga... Ale kiedy wchodzi się w to głębiej, to można zobaczyć prawdziwy sens i wtedy jest to coś więcej niż tylko ideologia.

W Nowym Testamencie, w Ewangelii Św. Mateusza, zawarte są słowa: "Kto przyłoży rękę do pługa, a ogląda się wstecz, nie nadaje się do Królestwa Bożego." - komentują one w jakiś sposób życie i drogę tych ludzi, którzy za swój cel postawili sobie niesienie "Dobrej Nowiny", mając za sobą różnorakie, nie zawsze dobre doświadczenia...

Lica: Moje intencje są takie, aby nie odwracać się do tyłu i konsekwentnie iść za pługiem. Ale jeżeli nie pomoże mi w tym Bóg, to ja na pewno odwrócę się do tyłu - mówię o pewnych moich słabościach. Kiedyś jakiś prawosławny mnich powiedział, aby robić wszystko tak, jakby zależało to od Ciebie, ale pokładać nadzieję, jakby wszystko zależało od Boga...

Darek: To jest radykalne słowo, jak większość słów z Ewangelii. Nie mogę powiedzieć, że jestem tym, który kompletnie nie ogląda się wstecz. Jeśli chodzi o muzykę, to nie da się nie patrzeć wstecz na to, co było zrobione. W życiu duchowym bardzo chciałbym się nadawać się Królestwa Bożego, z tym, że na pewno jest wiele spraw, które mnie tutaj trzymają, nie jest łatwo zrezygnować np. ze sławy, czy popularności. Walczę, ale byłbym hipokrytą, gdybym powiedział, że jestem zupełnie wolny od pokus. Ja jestem na drodze do Królestwa, ale nie mogę powiedzieć, że na tym etapie już jestem oczyszczony...

Wyśpiewywanie takich a nie innych tekstów pociąga za sobą odpowiedzialność, szczególnie kiedy stoi się wobec tłumu młodych ludzi, którzy są otwarci na słowa płynące ze sceny.

Lica: Ja śpiewam te słowa z pełną odpowiedzialnością. Wołam o to, by Bóg się zatrzymał i mnie nie omijał - to słowa Abrahama i ja się pod tym podpisuję. Dzisiaj wszyscy chcą, abyś nie był z ludźmi - bary szybkiej obsługi - nie ma czegoś takiego jak spotkanie z rodziną przy stole. Ty masz siedzieć przy Internecie i robić wszystko, tylko nie być z drugą osobą. Dlatego, że jesteś wtedy łatwiejszy do manipulowania i można ci wiele rzeczy wcisnąć. Dlatego rozrastają się na przedmieściach wielkie świątynie Babilonu - hipermarkety. Można się tam zgubić, stracić kontakt z innymi - typowe konsumpcyjne nastawienie do życia...

Darek: Gdybym ja myślał, że to wszystko zależy ode mnie, los tych młodych ludzi, to bym tego nie robił, albo się powiesił... Ja wierzę, że to Pan Bóg tu działa i to On prowadzi dalej tych młodych ludzi. Każdy ma wolną wolę i na każdym etapie życia można odejść od Boga. Zawsze, dopóki się żyje, są pokusy, które mogą spowodować zwątpienia. My staramy się kierować ludzi do wspólnot, w których my sami jesteśmy. Staramy się, aby taki młody człowiek nie został sam i dalej nie błądził. Ja przyjąłem Ewangelię w Jarocinie w 1988 roku i potem nie raz upadałem i dopiero po czterech latach zrozumiałem, że nie ma dla mnie innego miejsca. Staram się jednak pokazywać, że można tego nie przechodzić. Myślę, że wiem, o czy mówię, bo moja droga była bardzo podobna do drogi wielu takich ludzi...

Brum nr 4(66) kwiecień 1999
Rozmawiał Arek Lerch (XL)
Shateemelizował: Żaba